Jesteś niezalogowany
NOWE KONTO

Polski Deutsch

      Zapomniałem hasło/login


ä ß ö ü ą ę ś ć ł ń ó ż ź
Nie znaleziono żadnego obiektu
opcje zaawansowane
Wyczyść




Wodospad Kamieńczyka, Szklarska Poręba
Wolwro: Można dodać do
Dom nr 53, ul. Karkonoska, Karpacz
Wolwro: Można dodać do
Wąwóz Kamieńczyka, Szklarska Poręba
Wolwro: Można dodać do
Wnętrze obiektu, Karpacz
Zdzisław K.: Pani demonstruje i ciekawie opowiada o poroście Alectoria ochroleuca występującym w Karkonoszach.
Wnętrze obiektu, Karpacz
Zdzisław K.: Zdjęcie zostało zrobione w dniu Świętego Wawrzyńca - Święto Ludzi Gór.
Willa Sara, ul. Caritas, Szklarska Poręba
maras - Administrator: Ha!! :)

Ostatnio dodane
znaczniki do mapy

Władysław Sikora
rok - Administrator
dasio1974
Danuta B.
Festung
Jan R
Ryszard Kumorek
SyG
KrzysztofKudowa
Ryszard Kumorek
Festung
rok - Administrator
T.Rex
StaSta
Parsley
StaSta
dasio1974
Jan R
fanpage_janowice_wielkie
W.Mazurkiewicz (Soravianus) [vmuzzy@gmail.com]
Parsley

Ostatnio wyszukiwane hasła


 
 
 
 
200 000 km samotnej wędrówki
Autor: maras - Administrator°, Data dodania: 2016-03-20 19:45:37, Aktualizacja: 2017-12-07 23:19:33, Odsłon: 2588

Opowieść o Robercie Fleissie, karkonoskim listonoszu.

200 000 km samotnej wędrówki. Robert Fleiss (1847–1937) był pierwszym listonoszem w całej historii tych gór, który pieszo pokonywał drogę o długości 17 km i różnicy wysokości 1100 m. Każdego dnia, latem i zimą, bez względu na panujące warunki pogodowe, dostarczał listy i inne przesyłki do schronisk położonych wysoko w górach, w tym również i na Śnieżkę.

W roku 1873 zatrudniono go jako listonosza w urzędzie pocztowym w Miłkowie. Przez jeden rok nosił on przesyłki pocztowe na Śnieżkę i z powrotem, jednak zupełnie inną drogą niźli my wchodzimy na ten szczyt dzisiaj. Za jego czasów było to „diabelsko trudne podejście“, albowiem nie było jeszcze uporządkowanych ścieżek i dróg, którymi szło się z Karpacza Górnego przez okolice dzisiejszej Polany w stronę schroniska księcia Henryka nad Wielkim Stawem i dalej przez Równię pod Śnieżką na sam najwyższy szczyt tych gór.

Po roku tej niezmiernie trudnej i zapewnie wyczerpującej pracy zmienił on swoje zajęcie. Przez kolejnych pięć lat zajmował się przewodnictwem górskim, jak i zwożeniem w zimie turystów na saniach rogatych ze schronisk karkonoskich. A poza tą pracą trudnił się też wyrębem lodu z Wielkiego Stawu w Karkonoszach, który dostarczany był do ówczesnych lodowni w Berlinie, a nawet i do dalekiej Szwecji.

W roku 1889 Robert Fleiss znowu założył mundur listonosza, by teraz go nosić nieprzerwanie przez 37 długich lat, aż do 1925 roku. Jego praca polegała na noszeniu listów i innych przesyłek pocztowych, których ciężar wynosił jednorazowo do jednego centnara (50 kg!). Wymagała ona bardzo dużego wysiłku fizycznego, do którego był on jednak przyzwyczajony.

Codzienna trasa była też i niebezpieczna. Wiodła ona przez wypłukane drogi pokryte kamieniami i innymi przeszkodami terenowymi. A do tego dochodziła jeszcze zdradliwa mgła, burze, śnieg, lód i bardzo kapryśna pogoda panująca w królestwie Ducha Gór . Sam musiał każdego dnia pokonywać te przeszkody, odbywając tę długą wędrówkę.

Jego bardzo charakterystyczna postać z palącą się fajką w ustach znana była w tych górach. Jak wyliczyli to jego przyjaciele, w czasie służby pocztowej przeszedł on trasę równą prawie trzykrotnemu okrążeniu naszej planety Ziemi. A ilość i waga przesyłek pocztowych, jakie przeniósł on w czasie swojej długiej służby pocztowej, pozwoliłaby zapełnić 300 wagonów towarowych!

Po trzydziestu siedmiu latach pracy w 1925 roku Robert Fleiss został zwolniony z pracy, jak to określono, ze względu na redukcję etatów. Dla niego samego był to bardzo ciężki cios. Jednakże jego koledzy z pracy i z gór urządzili mu z tej okazji wielką uroczystość w jednym z pensjonatów w Karpaczu Górnym. Jak to później opowiadano, zjedzono wtedy dużo dobrych potraw i wypito wiele dobrego wina, wspominając dawne czasy. Dożywając sędziwego wieku 90 lat Robert Fleiss zmarł w maju 1937 roku. Idąc w orszaku pogrzebowym jego najbliżsi koledzy z pracy, a nawet i dawni przyjaciele z organizacji wojskowych, oddali mu ostatnie należne honory. Pochowany został na cmentarzu w Miłkowie. A w Karkonoszach podobno padał wtedy straszliwy deszcz ...

 

 

Według moich obliczeń mógł pokonać nawet ponad 200 000km czyli okrążyć Ziemię aż pięciokrotnie. Wielokrotnie wędrowałem po Karkonoszach z 20kg plecakiem i trudno jest mi sobie wyobrazić dodatkowe 30kg. Podziwiam ale jednocześnie się zastanawiam jakiego paliwa wówczas używano do napędu takiego Listonosza. Na tym z dzisiejszych marketów daleko by nie zaszedł.

 

Na podstawie tekstu Zbigniewa Kulika "Listonosz Karkonoski"  

http://jbc.jelenia-gora.pl/Content/16358/JEL_17117_2004_Korkontoi--2004--nr-_korkontoi-2004-17117.pdf

wyszukał - Czarkowski Jaroslaw


/ / /
/ / / / / 16 /
/ / / /
/ / / / /
Czarkowski Jaroslaw | 2016-03-21 11:36:50
To dobrze że listonosz nie zakończył swojej pracy. Dziś zamiast listów niech dostarcza motywacji. Pozdrawiam
zonia | 2016-03-21 16:01:04
Super. :~)
........... | 2018-03-13 20:16:03
Kapelusz przed Poczta zdejm.
Zdzisław K. | 2019-08-24 09:21:07
Niesamowita historia.